Z tarczą na tarczy

OD KIEROWNIKA:

Dziś niestety bez mojej tradycyjnej ułańskiej fantazji, jako że prezes dzień wcześniej po meczu A-klasy wygrillował tak pyszną kiełbę, że mimo grypy żołądkowej nie mogłem sobie odmówić przyjemności jej spróbowania, co niestety skończyło się nocą w szpitalu. Jak to mówił swego czasu Patryk Wierzęć: oko Saurona zapiekło. Tak czy siak nie żałuję! I prawdopodobnie dzisiejszy opis by Was w ten sposób ominął, jednak niespodziewanie dostałem na facebooka, bez pytań czy proszenia, opis od Maćka Antmana – naszego nowego lewego obrońcy! Dzisiaj więc oddaję głos Maćkowi, a ode mnie dla niego chapeu bas! O taką Polonię II Bielany walczyliśmy!

OD MAĆKA:

Dzisiejszy mecz z Liderem Borów (aka GAP Ślęza) był dla naszej Polonii dużym wyzwaniem. Przeciwnicy znajdują się w tabeli na 5 pozycji, więc byli zdecydowanym faworytem tego spotkania. Mimo wszystko, z podniesionymi głowami stawiliśmy się na stadionie, nastawieni na walkę i z chęcią urwania punktów.

Pogoda była okropna, od samego rana padał deszcz i temperatura była dość niska. Na szczęście o rozgrzanie zawodników, działaczy i kibiców zadbała oprawa meczu przygotowana przez gospodarzy. Spiker wyczytał składy, przywitał wszystkich kibiców i stale relacjonował to co dzieje się na boisku.

Dodatkowo, atmosferę podgrzał fakt, że na meczu było aż 3 sędziów!!!!! W przypadku B klasy jest to pierwsza taka sytuacja w tej rundzie, więc data warta odnotowania.

Płynnie przechodząc do samego meczu: pozytywna i profesjonalna atmosfera wpłynęła na nas na tyle korzystnie, że przy pierwszym stałym fragmencie koło naszej bramki napastnik drużyny przeciwnej znalazł się kompletnie sam na piątym metrze i tak oto w 1. minucie spotkania gospodarze otworzyli wynik.

Lider Borów 1 : 0 Polonia Bielany

Głupio stracona bramka na szczęście szybko poszła w zapomnienie i uporządkowaliśmy grę na całej szerokości boiska. Potrafiliśmy w skuteczny sposób się bronić i jednocześnie udało się nam wyprowadzić kilka groźnych kontr, dzięki czemu Patryk Skawiński umieścił nawet piłkę w siatce, ale liniowy pokazał, że niestety był spalony (ławka rezerwowych miała inne zdanie).

W meczu było również kilka niebezpiecznych fauli. Około 30 minuty faulowany był nasz dzisiejszy kapitan Krzysztof Walczak, jednak sędzia nie zdecydował się na pokazanie kartonika. O dziwo! Kto by się spodziewał i 30 sekund później wślizg o zdecydowanie mniejszej brutalności wykonuje Łukasz Manowiecki i O DZIWO sędzia pokazuje żółtą kartkę. Nasza ławka była tym faktem okropnie zaskoczona, a nasze niezadowolenie przekazywaliśmy do sędziego liniowego, który fachowym okiem ocenił sprawę i odpowiedział: Nie wiem czemu tu jest, a tam nie ma żółtej. No cóż, my też nie. Tak oto dostaliśmy później jeszcze jedną żółtą, a konkretnie Rozwad który szalał na lewej stronie i wyprowadził parę ciekawych sytuacji, ale brakowało odpowiedniego wykończenia. W środku pola piłki starał się rozdawać Krzysztof Denkiewicz, który pewnie utrzymał się przy futbolówce.

Wynik 1:0 utrzymał się do końca pierwszej połowy. W szatni ustaliliśmy co musimy poprawić i z ogromną chęcią zdobycia bramki wyszliśmy na drugą część spotkania.

Tak też zaczęła się druga połowa, mecz wyglądał bardzo podobnie jak wcześniej, przeciwnicy nieco więcej utrzymywali się przy piłce, ale nasza drużyna starała się szybko kontratakować by doprowadzić do wyrównania.

Bardzo aktywny Rozwad nie dawał za wygraną i po bardzo składnej akcji, wszedł z lewej strony w pole karne i na ogromnym spokoju odegrał piłkę do lepiej ustawionego Skawińskiego, który bardzo pewnie umieścił piłkę w siatce, tym razem przepisowo i mamy wyrównanie!

Lider Borów 1 : 1 Polonia Bielany

Po zdobytej bramce szybko wróciliśmy na odpowiednie pozycje na boisku, by pójść za ciosem i zdobyć ważne dla nas trzy punkty. Wszystko trwało około 3 minuty, niestety zawodnik Borowa popisał się pięknym strzałem z daleka i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Ciężko było nawet rozpaczać po tak straconej bramce, bo piłka naszła mu tak idealnie, że trzeba było się jedynie pogodzić się z wynikiem.

Lider Borów 2 : 1 Polonia Bielany

Tak oto od koło 70 minuty staraliśmy się doprowadzić do wyrównania, przy życiu utrzymał nas Maciek Jaworski, który wybronił kilka naprawdę trudnych piłek. W końcówce spotkania mieliśmy akcje ponownie ze strony Rozwada, piłka trafiła w pole karne, ogromny chaos, piłka odbija się od kilku pleców, ale finalnie po strzale leci daleko ponad poprzeczką i niestety musimy uznać wyższość rywali.

Podsumowując, możemy jednak stwierdzić, że zaprezentowaliśmy się z przyzwoitej strony i o włos udałoby się nam wywieźć punkt z bardzo trudnego terenu. Daje nam to dobry prognostyk na nadchodzące mecze, na pewno będziemy walczyć do końca!