Wygrana z Jordanowem!

Po porażce z Orłem Sadowice 0-4 na Bielanach i dwóch wcześniejszych porażkach z liderem i wiceliderem ligi, jechaliśmy do Jordanowa z nadzieją na trzy punkty. Nefryt zajmuje obecnie 10. miejsce w tabeli i przed meczem z Polonią uzbierał od nas 8 punktów mniej, także po meczach z silniejszymi drużynami ligi, była to okazja na przełamanie i pokazanie dobrej gry.

A początek pierwszej połowy nie przebiegał pod dyktando Polonii. Gospodarze wyszli na spotkanie wysokim pressingiem, co utrudniało rozgrywanie piłki. Do gry po długiej kontuzji wreszcie wrócił Cieżak, jednak zabrakło Skrzypka i Kowalczyka, więc środek pola, który nie miał okazji grać ze sobą do tej pory, potrzebował trochę czasu by wejść w mecz. Około 10 minuty, po odbiorze piłki w środku pola i składnej akcji, napastnik rywali wychodzi sam na sam z Wieczorkiem, jednak wracający Dudek umiejętnie wytrąca go z równowagi, a następnie, w ostatniej chwili, wybija piłkę. Jordanów szuka też swoich okazji z licznych dośrodkowań, jednak nasi obrońcy skutecznie wybijają piłki. W 26 minucie właśnie po jednym z takich dośrodkowań, przeprowadzamy podręcznikową kontrę. Piłkę przy linii bocznej dostaje Szałaj i wypuszcza na wolne pole idealnie wybiegającego Piętę. Ten pędzi w pole karne gubiąc obrońcę i po ziemi dogrywa do nabiegającego Osi, po którego strzale, po nogach obrońcy, piłka trafia do siatki! 0-1 dla Polonii! Gol mobilizuje nas do gry i przejmujemy kontrolę nad meczem. Oddajemy kilka strzałów z dystansu, a raz w pole karne wbiega Cieżak i po założeniu siatki przeciwnikowi, przewraca się w polu karnym. Jednak gwizdek sędziego milczy. Jordanów natomiast próbuje kontrować, ale ich akcjom brakuje dokładności.

Druga połowa, po rzeczowej rozmowie z trenerem, zaczyna się zdecydowanie lepiej, bo już w 50 minucie podwyższamy prowadzenie. Znów w głównej roli Pięta, który w indywidulanej akcji znów ogrywa obrońcę, a widząc, iż żaden z partnerów nie jest na dogodnej pozycji, decyduje się na strzał z ostrego kąta i piłka po nogach bramkarza i odbiciu od słupka ostatecznie ląduje w bramce! 0-2. I kiedy wydaje się mecz jest już zamknięty, w roli głównej pojawia się sędzia. W 60 minucie za zwykły faul przy linii bocznej, Workiewicz ogląda drugą żółtą kartkę i ku zdziwieniu wszystkich zgromadzonych musi opuścić boisko. Wtedy w grę Polonii wkrada się nerwowość i do końca meczu już tylko bronimy rezultatu. Goście nieustannie nękają naszą defensywę i rozgrywają piłkę, jednak, gdy nadchodzi moment ostatniego podania, albo jesteśmy dobrze ustawieni, albo na posterunku stoi Wieczorek. Niestety w 78’ sędzia postanawia dać gospodarzom kolejny prezent w postaci rzutu karnego. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, gracz Jordanowa przyjmuje piłkę w polu karnym i czując na plecach ręce Dudka pada na murawę. Sędzia główny nakazuje grać dalej, jednak liniowy daje się nabrać na inteligentne zachowanie zawodnika gospodarzy i flaguje jedenastkę. 1-2. Teraz zaczyna się prawdziwa nerwówka i niestety oblężenie bramki Bielan. Kilka minut później Nefryt nawet wyrównuje, jednak tym razem liniowy pokazuje spalonego… którego też prawdopodobnie nie było, jako że będący adresatem podania zawodnik na spalonym ostatecznie przepuszcza ją do wybiegającego zza pleców partnera, który strzela gola. Po jednej z kontr świetną szansę ma też Polonia, jednak po sytuacyjnym strzale wracającego po kontuzji Wrońskiego, piłka minimalnie mija bramkę. W 90 minucie ostatecznie trzy punkty ratuje nam Wieczorek, który po niesamowitej interwencji „na refleks”, paruje na poprzeczkę strzał z 5 metrów napastnika Nefrytu.

Po szalonym meczu ostatecznie jednak zwycięstwo staje się faktem i trzeba przyznać, że gdyby nie kuriozalne decyzje zespołu sędziowskiego, byłaby to raczej spokojna wygrana. Nie w świetnym stylu tak jak z Polonią Wrocław, ale jednak zasłużona. Tym samym umacniamy się na 9. pozycji w tabeli, której już matematycznie nie stracimy. Na ósmej pozycji znajduje się Polonia Jaszowice, posiadająca obecnie 5 punktów więcej od Polonii, jednak Jaszowice w przeciwieństwie do Polonii nie mają dopisywanych punktów za wycofany z rozgrywek Tur. Jest więc jeszcze o co walczyć, choć zadanie nie wydaje się łatwe. Wreszcie wracają też kluczowi zawodnicy, może wreszcie uda się znów grać optymalnym składem i cieszyć futbolem w nadchodzących ostatnich dwóch kolejkach.