Wracamy na fotel lidera!

Piękny to był tydzień dla Polonii. W przeciągu 8 dni zagraliśmy 3 mecze, w których zdobywamy 17 bramek i tracimy tylko jedną. Po serii spotkań z drużynami z dołu tabeli, nadeszły spotkania z zespołami środka stawki, dlatego bardzo cieszy konsekwentne i pewne wygrywanie kolejnych pojedynków. Na koniec tygodnia miłe wiadomości przychodzą do nas także z Bogdaszowic, gdzie miejscowa Ambrozja pokonuje Sokół Smolec, co ostatecznie daje nam pozycję lidera!

Maraton meczów rozpoczynał mecz z Brzegiem, który powitał nas przede wszystkim bezapelacyjnie najlepszym w lidze obiektem sportowym. Duże boisko, profesjonalna murawa – czego chcieć więcej? Sam mecz rozstrzygnął się jednak szybko. W 7 minucie strzelamy pierwszą bramkę, gdy po wrzuceniu piłki w pole karne, w zamieszaniu najlepiej odnajduje się Serwa. 4 minuty później jest już 2-0 za sprawą pięknej bomby zza pola karnego, która jest dziełem Korytka. Gol na 3-0 z 15 minuty to składna akcja skrzydłem Karaska i Cieżaka zakończona mocną płaską wrzutką i golem Pięty. 22 minuta to kolejna składna akcja skrzydłem, tym razem jednak Cieżaka z Szałajem, zakończona bramką Serwy. W 29 minucie na 5-0 podwyższa natomiast Pucek po celnym i silnym dośrodkowaniu Korytka. Po przerwie – mocno zmienionym składem – kontynuujemy natarcie na bramkę Brzegu, jednak ze zmienną skutecznością. W 57 swoje drugie trafienie po pięknym podaniu Karasku zdobywa Pięta, a w 61 minucie po dośrodkowaniu Dróżdża bramkę zdobywa Chernoschvets. Ostatni gol to już dzieło Pucka, który najlepiej odnajduje się w zamieszaniu w polu karnym po jednym z rzutów rożnych.

Drużyną, która w czwartkowym meczu na Bielanach postawiła cięższe warunki, była Zorza Pęgów. Mimo dominacji – szczególnie w pierwszych 30 minutach meczu – ciężko jest nam optyczną przewagę przekuć na gole. Jedyna bramka Polonii z pierwszej połowy jest dziełem Karaska, który w 20 minucie, ze skraju pola karnego umieszcza piłkę w siatce. Zorza swoją szansę wykorzystuje natomiast tuż przed przerwą, gdy po potężnym strzale z rzutu wolnego, bramkę zdobywa zawodnik Pęgowa. Po przerwie wrzucamy jednak wyższy bieg i strzelanie rozpoczyna w 50 minucie Serwa po składnej akcji i podaniu od Huzarewicza. 58 minuta to rzut rożny, wrzutka Korytka i gol Pucka. Przy stanie 3-1 odrobinę się rozluźniamy, co pozwala Zorzy przesunąć się bliżej bramki strzeżonej przez Wieczorka. Efektem tego jest rzut karny, którego jednak w świetnym stylu broni Wieczorek. To już ostatecznie sprawia, że goście zaczynają grać z mniejszym zaangażowanym i „dobijamy” przeciwnika golami Boiko w 71 minucie, Serwy w 80 minucie i Korytka w 84 minucie. Każdy po ładnej akcji i podaniach odpowiednio Karaska, Sobczaka i Kowalczyka.

Mecz, który z całej trójki był zdecydowanie najcięższy, to ten ze Zjednoczonymi Szczepanów. Gospodarze podeszli do spotkania z dużą ambicją i utrudniali nam płynne rozegranie piłki. Angażujących się w ofensywie pomocników momentami brakowało w defensywie, co przerzucało dużą odpowiedzialność na linię obrony. Na prowadzenie wychodzimy jednak dosyć szybko, bo już w 11 minucie za sprawą pięknej bramki Karaska zza pola karnego po podaniu od Korytka. Mecz toczy się dalej i choć jesteśmy stroną lepszą, to Szczepanów nie odpuszcza. Status quo zmienia indywidualna akcja Cieżaka, który mija dwóch przeciwników i jest faulowany w polu karnym. Do jedenastki podchodzi Pięta i podwyższa na 2-0. Po przerwie obraz gry nie zmienia się, jednak tym razem potrafimy też groźnie kontrować. Po jednej z takich kontr pada gol na 3-0, gdy dzięki świetnej akcji Karaska piłkę na sam na sam dostaje Pięta i pewnie strzela gola. Chwilę później sędzia dyktuje kolejnego karnego, tym razem za faul na Artemie, jednak Kuba nie ma już tyle szczęścia. Bramkarz wyczuwa jego intencje i broni jedenastkę. Do dodaje sił Zjednoczonym i zaczynają groźniej atakować. Wtedy sprawy w swoje ręce bierze Wieczorek i kilkoma fantastycznymi interwencjami nie dopuszcza do straty choćby gola. My też mamy swoje szanse na podwyższenie wyniku, jednak żaden gol już nie pada.

Tym samym kończy się naprawdę ważny tydzień Polonii. Zdobyte prowadzenie w tabeli może zadecydować o losach awansu, bowiem aktualnie, w ostatnim, decydującym meczu ze Smolcem, do mistrzostwa potrzebny nam już jest „tylko” remis, a nie wygrana. Do tego spotkania pozostały jednak dwa równe ważne mecze z wymagającymi zespołami. Rakoszyce to solidny zespół środka stawki, który może napsuć krwi każdemu, natomiast Victoria w Orzeszkowie to również nieprzewidywalny przeciwnik. Musimy dać z siebie wszystko – do końca ligi zostały już tylko trzy kolejki!