Polonia 2.0

Wyrwane włosy z głowy, niezapłacone rachunki telefoniczne i nieprzespane noce. Tak to zawsze wyglądało, gdy Polonia II Bielany grała mecz równolegle ze swoją pierwszą drużyną. Od nowej rundy, nie wiem czy w związku z niezrównanymi kompetencjami naszego trenera, czy z chęci bycia jeżdżonym w opisach, do Polonii przyjechała świeża dostawa ogórków. I tak na A-klasę pojechało 17 osób a na B… 18! Takie rzeczy nie śniły nam się nawet przy tworzeniu drużyny, stąd kilka słów o naszych bohaterach.

A więc zaczynając od bramki trafiło nam się aż dwóch golkiperów. Michał Sapota swój debiut zaliczył z Gęsińcem i został pierwszym zawodnikiem, który w debiucie zdobył punkty z drugą drużyną. Chłop ewidentnie napisał historię, dlatego z Tarantem zaczął na ławce. Podobno dlatego że nie broni piłek, które lecą dalej niż metr od niego, a te bliższe to na 50%. Gęsiniec akurat nam nie strzelał, to ciężko było to zweryfikować. Ale sam na sam wyciągnął. Drugi bramkarz – Maciej Jaworski – debiutował z Tarantem i latał jak porąbany, dopóki nie zapatrzył się gdzieś przy wolnym. W każdym razie chłop zagrał na tyle dobrze, że dostał powołanie na czwartek na A-klasę. Worek też jeździł swego czasu na A-klasę, ale zbytnio to mu nie pomogło. Do obrony dołączył Jakub Luberda, który wagowo dąży do Dumy a umiejętnościami do Bryckiego. Grać miał więc ogony, ale znów z Gęsińcem wszedł, parę razy wypierdzielił piłkę na drugi koniec boiska, więc pierwszy chrzest bojowy zaliczony. Jak to mówi każdy szanujący się trener niższej ligi: „gramy lagę, w Ekstraklasie też wybijają piłkę”. Niestety Maciej Antman wziął sobie te słowa za bardzo do serca. Trener Wieczorek, który papiery robił w Football Managerze, zawsze szukał zawodników o ulubionym zagraniu „zagrywa długie piłki”, nie spotkał jednak jeszcze gościa, który zamiast „ulubione zagranie” ma wpisane „jedyne zagranie”. Stąd trener zakochał się w Maćku od pierwszego wejrzenia, szkoda tylko że chłop robi wyjazd nawet jak najbliższych zawodników rywala nie ma nawet w promieniu 10 metrów. Do atako-obrony przyszedł natomiast Jerzy Warchoł. Jak go zobaczyłem pierwszy raz to pomyślałem, że do kapel rokowych naboru nie prowadzimy, głównie z powodu jego gustownej kitki, jednak trener gustuje w ciężkich brzmieniach na tyle, że Jurek wskoczył nawet do pierwszego składu. Co prawda na boisku Warchoł jeszcze nie jest takim wariatem jak poza nim, ale podobnie jak Sapota w debiucie zdobył punkty, więc może coś z niego będzie. Gorzej, że trzeba mu załatwiać specjalne napoje, bo woda zbyt kojarzy mu się ze święconką. Na skrzydło natomiast powędrował Kacper Wójcik. Rocznik 2000, ale najbardziej techniczny z drużyny, bo przyjmuje co drugą piłkę. Będzie grał. Nazwisko też ma piłkarskie, więc jak mawiał świętej pamięci Wujo: „wrzucamy kiełbachy na ruszt i walimy frajerów w kakao”. Niestety w pierwszym meczu z Tarantem zamiast porządnej Krakowskiej była parówka Berlinka. Wszystko w swoim czasie. Na napad przyszedł z kolei Patryk Skawiński, chłop, który jak sam się określił może grać „wszędzie byle z przodu i nie na obronie”. Potem dodał, że nawet na bramce jest ok, więc z kozaka stał się w naszych oczach kleszczuchem, także wszystko się zgadza. Poza tym – raz – jest kumplem Prosziego – dwa – grał w młodzieżówce Zagłębia Lubin, także chłop długo z ławki nie wstanie.

Skoro formalności stało się zadość – każdy został pojechany – czas przejść do meczu. A w nim: sędziemu wyładował się stoper i na czuja gwizdał koniec połowy, Polonii zgodnie z przewidywaniami zabrakło strojów dla tylu typa, Tarant strzelił bramkę po dosyć siatkarskim odbiorze piłki, a Brycki odkrył, że bardziej niż do gry w piłkę nadaje się do robienia zdjęć. Podziwiajcie:

„Co on tam zasłania?”

Typowy Proszek: „Oj napiłbym się piwka”

Obraz zawierający drzewo, trawa, zewnętrzne, osobaOpis wygenerowany automatycznie

Znajdź bramkarza Kobierzyc i byłego zawodnika Polonii – Śliwę. Przezwisko dlatego że jest drewniany.

„Jak to było z tym pressingiem?”

„Grajcie na Wawrzyniaka!”

W każdym razie z weekend na mecze pojechała rekordowa liczba 35 zawodników, którzy łącznie wyłapali siedem bramek a strzelili jedną. Polonia idzie w ilość a nie jakość.