Pies bohaterem meczu!

Może zastanawiacie się czemu odpowiednią ilustracją do spotkania, które w zeszłą niedzielę rozegrała Polonia II Bielany jest pies a właściwie suka , mieszaniec, wystrzelona 3 listopada 1957 na orbitę okołoziemską w radzieckim satelicie Sputnik 2? Odpowiedz na tak postanowione pytanie wydaje się złożona.

Po pierwsze prawda jest taka, że nikomu nie chciało się zrobić na meczu zdjęcia. Jedno zapasowe, które zawsze robię przed rozpoczęciem spotkania, niestety nie zostało zrobione, gdyż tuż przed debiutem piłkarskim w tym sezonie złapało mnie rozwolnienie. Cóż można powiedzieć, że gówniania sytuacja, ale niestety prorocza dla przebiegu całego meczu. Jednak jest ważniejszy powód tego, iż patrzycie teraz na Łajkę, od przedpierwszogwizdkowej sraki kierownika drużyny. Łajka, kosmos, gra rezerw Polonii, kosmiczny futbol na Bielanach, coś Wam się kojarzy? Błędnie. Trzeba przyznać, iż od początku sezonu co prawda prezentujemy naprawdę stałą i solidną formę (3 mecze, 3 porażki), to jednak przymiotnikiem jakim określić można nasze występy na pewno nie są „kosmiczne”. Wizerunek biednego psa, który odniósł śmierć podczas dziewiczego lotu w kosmos widnieje na stronie dlatego, że inny czworonóg, tym razem rodem z Gęsińca, w 40’ przeprowadził samotny rajd skrzydłem i popisał się niewątpliwie najlepszą i najbardziej efektowną akcją meczu. Zerżnął się na boisko. Podsumował tym jednocześnie nasz niedzielny występ.

Pomijając fakt, że Polonię wyjaśnił pies gości, to był to też oficjalny debiut trenera Wieczorka w roli trenera. Otóż nasz kolega z boiska wreszcie wyszarpał ze związku papiery trenerskie przechodząc specjalny kurs Grassroots D (D od debil), uprawniający do prowadzenia meczów tylko w… B-klasie. Efekt nowej miotły jednak nie podziałał, bo zagraliśmy naprawdę gó… eee… no wiecie jakie spotkanie.

Wracając do przyjemniejszych tematów, to niespodziewanie okazało się, że poprzedni opis meczu zdecydowanie poszedł w świat. Gwoli przypomnienia: „mecz został przerwany, gdy w szóstej minucie ktoś próbował ukraść auto sędziemu”. Wszystko zaczęło się od niewinnego tweeta influencera, trendsettera i lidera opinii w B-klasie, który sam określa siebie jako „miłośnik lokalnych derbów”:

Wywołana do tablicy DolpiłkaPL szybko puściła informację w obieg i tak oto ukazał się specjalny artykuł:

http://dolfutbol.pl/2018/08/28/chcieli-ukrasc-sedziemu-samochod-spokojnie-to-tylko-awaria/

Twitter zawrzał. Do dyskusji o tym bulwersującym incydencie włączył się sam prezes DZPN – Andrzej Padewski oraz jakiś koleś – Filip Wroński. Typ znany głównie z tego, że gra coś tam w pierwszej drużynie Polonii i chce się wybić na moim fejmie:

Sprawa ciągnęła się dalej, a jej okoliczności pozostawały w dalszym ciągu niejasne, padały kolejne oskarżenia:

Na szczęście honoru wrocławskiej B-klasy bronił niestrudzenie „popularny” filipesku12:

Ostatecznie DolFutbol.pl wypuszcza [AKTUALIZACJĘ], w której popiera pierwotną wersję prezesa z awarią alarmu.

Czy sprawa DomaławGate ostatecznie została zamknięta? Czy rzeczywiście doszło do próby kradzieży? Może nigdy nie dowiemy się całej prawdy o tym zdarzeniu. Pewne są trzy rzeczy. Po pierwsze ktoś czyta moje opisy (pozdrawiam Was moi kochani). Po drugie prawdę znają tylko Ci, którzy chodzą na mecze naszych rezerw (zapraszamy niezdecydowanych) i po trzecie pies rzeczywiście zrobił kupę na naszym boisku. Dziękuję, do zobaczenia.