Pierwsze zwycięstwo na Bielanach!

Po dobrej końcówce meczu w Sadowicach, apetyt na trzy punkty w meczu z Jordanowem był bardzo duży. Tym bardziej iż Nefryt do tej pory uzbierał zaledwie jeden punkt więcej od Polonii, a my zdecydowanie potrzebowaliśmy przełamania na boisku w Bielanach, na którym w tym sezonie nie udało się nam zdobyć jeszcze punktów.

Wraz z pierwszym gwizdkiem uwidoczniły się jednak problemy z jakimi mierzymy się od początku sezonu. Mimo, iż z czasem byliśmy nieznacznie lepsi od rywali, to nie umieliśmy przełożyć przewagi na sytuacje podbramkowe. Ponadto czy to w związku ze słabym stanem płyty na Bielanach, czy dekoncentracją, rozegranie piłki było bardzo niedokładne i nawet mimo trudności z wyprowadzeniem jej z obrony, nie mówiąc już o przegraniu po koronce, to gdy już znajdywaliśmy się w strefach, z których można by stworzyć zagrożenie, nie umieliśmy dobrze dopieścić ostatniego podania. Pierwsza groźna sytuacja przychodzi około 15 minuty, kiedy Dudek po przejęciu piłki wpada w pole karne i wykłada ją Huzarewiczowi. Ten mając na plecach obrońcę, obraca się i oddaje strzał z jedenastego metra, który jednak przelatuje obok słupka. Autorem kolejnego strzału jest Cieżak, gdy po indywidualnej akcji nie udaje mu się zaskoczyć bramkarza gości. Do końca pierwszej połowy z dystansu dwa razy próbuje jeszcze Jacek, ale bezskutecznie. Na szczęście Jordanów nie jest w stanie wykorzystać naszego niezdecydowania i poza jedną groźną sytuacją z początku meczu, nie umie zmusić Wieczorka do trudnych interwencji.

Po przerwie i stanowczej rozmowie w szatni, na drugą połowę wychodzimy z większym pazurem i chęcią do gry, co szybko przekłada się na prowadzenie. Cieżak dostaje dobrą piłkę na skrzydło, ogrywa bocznego obrońcę i przytomnie czekając na kolegów, dogrywa ostatecznie do Szałaja, który pewnie kończy akcję. 1-0. Po objęciu prowadzenie gra się nam coraz lepiej, wreszcie nabieramy pewności w rozegraniu i stwarzamy zagrożenie. Na gola na 2-0 nie trzeba długo czekać. Wroński dogrywa dobrą piłkę z rzutu rożnego, którą z czuciem strąca Dudek i tym samym może świętować swoją pierwszą bramkę w sezonie! Chwilę później groźnie z półobrotu strzela Huzarewicz, znów jednak brakuje mu szczęścia. Kiedy wydaje się, że szykuje się łatwa końcówka meczu, na pierwszy plan wysuwa się sędzia. Arbiter od początku zagubiony i mylący się przy dużej liczbie drobnych sytuacji, nie widzi, kiedy Wroński zostaje kopnięty bez piłki i za protesty daje Filipowi żółtą kartkę. Pięć minut później po tym jak dyktuje z kapelusza rzut wolny po czystej interwencji Dumy, na pytanie Filipa „jaki faul” niestety nie jest w stanie znaleźć inteligentnej odpowiedzi i wyciąga drugą żółtą kartkę, podsumowując jednocześnie swój kompromitujący występ. Nefryt za to nabiera wiatru w żagle grając w przewadze i dosyć szybko łapie kontakt. Próba nabicia zawodnika Jordanowa kończy się bilardem w polu karnym i bramką dla gości. Do końca jeszcze dwadzieścia-kilka-minut, a my znajdujemy się niespodziewanie w skomplikowanej sytuacji, w dużej mierze na własne życzenie. Rywale cały czas próbują sforsować naszą defensywę, jednak ze zmiennym szczęściem. Najgroźniejszą sytuację stwarzają sobie koło 80 minuty, gdy po przepuszczeniu piłki przez napastnika, oko w oko z Wieczorkiem, mimo jak się potem okazuje niesłusznie podniesionej chorągiewki, staje skrzydłowy Nefrytu, strzelając na szczęście obok bramki. My za to mamy parę dobrych sytuacji z kontry. Raz Targoni minimalnie myli się wystawiając piłkę wbiegającemu Cieżakowi, a raz Malec nie jest w stanie skończyć trochę niespodziewanej sytuacji sam na sam. Wynik, mimo doliczenia aż sześciu minut, na szczęście do końca się nie zmienia, a za protesty na dziwne decyzje arbitra zostaje w doliczonym czasie wyrzucony również zawodnik Jordanowa.

Dziś przede wszystkim warto cieszyć się i pogratulować naszym zawodnikom trzech punktów. Mimo wszystko wygraliśmy zasłużenie i trzeba oddać, iż skutecznie broniliśmy wyniku w dziesiątkę, a także strzeliliśmy ważne dwie bramki. Cieszy też wreszcie kilka stworzonych akcji i strzałów. Natomiast niestety znów nie jesteśmy w stanie zachować chłodnej głowy, gdy sędzia myli się zbyt często, nawet w drobnych sytuacjach. Dzisiaj mogło nas to kosztować dużo więcej niż żółte kartki. Kiedy skupimy się na sobie, możemy grać tylko lepiej, co pokazały pierwsze minuty drugiej połowy. Tak czy inaczej liczą się trzy punkty zdobyte dodatkowo na własnym terenie, który do tej pory nam nie służył. Za tydzień Sparta, z którą również mamy chęć na zwycięstwo!

Polonia Bielany Wrocławskie 2-1 (0-0) Nefryt Jordanów Śląski

skład Polonii: Wieczorek - Obudziński (60), Duma, Kur - Szałaj, Dróżdż, Mańturz, Huzarewicz (75’), Cieżak - Wroński, Józak (70’)

rezerwowi: Misiak (60'), Malec (70'), Targoni (75’), R. Workiewicz

bramki dla Polonii: Szałaj, Dudek