Mecz stałych fragmentów

Do meczu ze Strzelinianką przystępowaliśmy po serii kilku rozczarowujących meczów z rzędu i niestety z brakami kadrowymi. Jednocześnie zespół ze Strzelina to aktualny wicelider tabeli A-klasy, wiedzieliśmy zatem że łatwo o punkty nie będzie.

Szczególnie że już w 3 minucie tracimy gola po rzucie rożnym, po tym jak niekryty zawodnik gości w łatwy sposób umieszcza piłkę w siatce. Staramy się odpowiedzieć i prowadzić grę, jednak to Strzelinianka podwyższa prowadzenie. Tym razem za sprawą strzału z rzutu wolnego, który niefortunnie do własnej bramki wbija... nasz bramkarz. Goście cofają się na własną połowę czekając na kontry, a my – nieoczekiwanie – coraz składniej gramy piłką. Wpierw dobrą okazję po przebitce z rzutu rożnego ma Boiko, jednak jego strzał zostaje wyblokowany. Kilka minut później akcję na skrzydle rozpoczyna Cieżak, zagrywa przekątną piłkę do Wrońskiego, a ten wypuszcza na sytuację sam na sam wychodzącego w tempo Iwana. Niestety Boiko mając bramkarza tuż przed sobą postanawia wdać się w drybling i piłka zmierza za linię końcową. Dalsze zagrożenie znów oba zespoły stwarzają z rzutów rożnych. Wpierw świetną okazję ma Strzelinianka, a następnie debiutujący w drużynie Polonii Artem i potem znów Iwan. Mimo przewagi w drugich 20. minutach do przerwy 0-2.

Druga połowa zaczyna się tak jak skończyła pierwsza. Staramy się prowadzić grę, a goście czekają na swoje szanse. Składną akcję rozgrywają Cieżak, Wroński i Huzarewicz, która kończy się strzałem Artema – niestety znów niecelnym. Jednak w 60. minucie to zespół ze Strzelina kończy mecz. Po golu z... rzutu rożnego. Mocne dośrodkowanie ląduje na głowie wysoko szybującego zawodnika Strzelinianki i jest już 0-3. Walczymy o bramkę honorową, Wroński dostaje piłkę tuż przed polem karnym, mija balansem ciała obrońcę gości, jednak strzał słabszą nogą z 16 metrów zmierza prosto w bramkarza. W 70. minucie popełniamy kolejny błąd. Tym razem za nierozważny atak bocznego obrońcy Polonii sędzia dyktuje karnego, za sprawą którego rywal ustala wynik na 0-4.

Kolejny mecz i kolejna rozczarowująca porażka, tym bardziej, że z samego przebiegu gry aż na taki wymiar kary nie zasługiwaliśmy. Tym niemniej, jeśli tracimy cztery gole, wszystkie ze stałych fragmentów, to ciężko jest oczekiwać pozytywnego rezultatu.