MAMY LIDERA!!!

6 kolejek czekaliśmy ma objęcie fotela lidera, cały czas idąc punkt za punkt z STS Sokół Smolec! Mimo bowiem kompletu zwycięstw, od pierwszego miejsca wciąż oddzielał nas bilans bramkowy. Wreszcie w niedzielę STS potyka się, przegrywając aż 5-2 ze Zjednoczonymi Szczepanów, natomiast my wysuwamy się na prowadzenie, za sprawą sobotniego zwycięstwa nad Kometą Krzelów! Zwycięstwa, które rodziło się bólach.

Jadąc do oddalonego o 70 km Krzelowa, nie spodziewaliśmy się łatwego meczu, jednak nikt nie spodziewał się, że o zwycięstwo będzie aż tak ciężko. Kometa do tej pory uzbierała zaledwie jeden punkt, co przy naszych 15 nie powinno robić wrażenia, mimo to każdy zdawał sobie sprawę, że na wyjazdach z głęboko broniącymi rywalami zawsze gra się bardzo trudno. Początek pierwszej połowy tylko potwierdził nasze obawy. Krzelów cofnięty całą drużyną skutecznie rozbijał nasze ataki, a w ofensywie – nie bawiąc się w półśrodki – bez zastanowienia ekspediował piłkę na samotnie grającego napastnika.

Około 10 minuty przy wybiciu myli się jednak bramkarz gospodarzy i piłka trafia pod nogi Pięty, który wychodzi sam na sam z golkiperem. Mija bezradnie interweniującego bramkarza Komety, jednak wyrzucony do boku, uderzając piłkę gorszą nogą, trafia tylko w słupek. Sytuacja pogarsza się znacznie w 20 minucie. Swoją szansę wreszcie otrzymuje napastnik Krzelowa. Umiejętnie obraca się z piłką i nieatakowany uderza mocno z linii szesnastki nie dając szans interweniującemu „Śliwie”. 1-0 dla Komety, a my wciąż nie możemy dojść do ładu z grą na boisku przeciwnika. W atakach brakuje pomysłu, piłka mocno kozłuje, a rywal dostaje skrzydeł. Po serii bezradnych prób oddania choćby strzału, znów w znakomitej sytuacji znajduje się napastnik gospodarzy. Przedziera się przez linię obrony i staje oko w oko z Dąbrowskim. Tym razem jednak nasz bramkarz popisuje się kluczową interwencją, ratując nas przed stratą kolejnego gola. Do końca pierwszej połowy oddajemy jeszcze tylko jeden strzał po wrzutce z bocznego sektora boiska.

W przerwie trener decyduje się od razu na dwie zmiany i na boisku melduje się Wroński i Kaczmarek. Obraz gry nie ulega jednak zmianie. Mimo iż w większości przypadków radzimy sobie z granymi przez Kometę długimi piłkami, to cały czas walimy głową w mur, który nie zamierza się skruszyć. Przełomowy moment następuje w 67 minucie. Rzut wolny na rogu szesnastki wywalcza Wroński i gdy każdy spodziewa się kolejnej wrzutki, Kaczmarek podchodzi do piłki i mierzonym strzałem umieszcza piłkę w siatce. 1-1! Ogromna ulga i radość. Cały czas naciskamy na gospodarzy, jednak cały czas nie możemy znaleźć się w dogodnych sytuacjach strzeleckich. Krzelów próbuje kontrować, jednak oddawane przez przeciwników strzały z dystansu są mocno niecelne. W 80 minucie udaje się nam przeprowadzić wreszcie składną akcję. Odebraną w środku boiska piłkę otrzymuje Wroński i prostopadłym podaniem uruchamia Piętę, który z pierwszej piłki ogrywa do Cieżaka. Wychodzącemu sam na sam Mateuszowi nie udaje się jednak dobrze opanować kozłującej po ziemi piłki i ta pada łupem bramkarza. Kiedy wydaje się już zatem, że nie uda się nam wywieść z Krzelowa 3 punktów, w doliczonym czasie następuje długo oczekiwany przełom. Długą piłkę na skrzydło zagrywa Pucek i atakujący od linii bocznej Wrońskiej wpada w pole karne, zakłada siatkę zawodnikowi rywala, a ten z impetem ładuje się w nogi Filipa! Sędzia nie ma wątpliwości i dyktuje zasłużoną jedenastkę! W 93 minucie do karnego podchodzi Kaczmarek i pewnym strzałem daje nam prowadzenie!

To już drugi mecz wygrany przez nas w doliczonym czasie i trzeci w ostatnich minutach meczu! Z jednej strony można mówić o szczęściu, z drugiej o charakterze, po raz kolejny należy jednak podkreślić rolę zmienników. To kolejny mecz, gdy gracze wchodzący z ławki dają jakość i punkty. Pokazuje to nie tylko ogromną wolę zwycięstwa, ale też dużą rywalizację o miejsce w składzie.

Z drugiej strony od Komety dostaliśmy bardzo ważną – a co najważniejsze darmową – lekcję. Na takich wyjazdach, z tak ambitnie grającym przeciwnikiem, będzie się nam grało niezwykle ciężko. Musimy szybko wyciągnąć wnioski z sobotniego meczu. Wtedy się udało, następnym razem może nie być tak kolorowo.

Teraz będąc na szczycie tabeli musimy pracować jeszcze ciężej. Sokół Smolec boleśnie przekonał się co może się przydarzyć się każdej drużynie w gorszy dzień. W sobotę ciężki mecz u siebie z silnym KP Brzeg Dolny. Czas pokazać w nim lepszy futbol. Taki jaki na lidera przystało.