Komplet punktów po 3 meczach!

Mecz z Odrą Lubiąż przypadał po dwóch ważnych zwycięstwach nad niezwykle silnym u siebie LZS Osiek oraz grającą z aspiracjami do awansu Pogonią Miękinia. Oba mecze Polonia wygrywała po ogromnych emocjach i golach w końcowych minutach, toteż trzeci mecz miał przynieść odpowiedź na jakim poziomie rzeczywiście stoimy. A przeciwnik po raz kolejny miał zaprezentować wysoki poziom, bowiem Odra skończyła ligę w przerwanym sezonie na wysokim 3. miejscu. Nikt zatem nie spodziewał się łatwego spotkania.

Mecz rozpoczął się jednak pod dyktando Polonii. Wyciągając wnioski ze środy i meczu z Miękinią, Polonia opanowała środek pola i starała się prowadzić grę i mądrze, i efektywnie rozgrywać piłkę. Trzeba przyznać, że sztuka ta nam się udała, choć nie przekładało się to od razu na dobre sytuacje bramkowe. Ostatecznie w grze brakowało bądź ostatniego podania, bądź groźnego strzału. Pierwszą znakomitą sytuację stwarzają sobie goście, gdy po rzucie rożnym na krótki słupek, strzał zawodnika Lubiąża instynktownie broni „Śliwa”. Obraz gry przez pół godziny nie zmienia się diametralnie, staramy się kontrolować sytuację na boisku, szukając swoich szans, a rywal stara się kontrować. Zawodnikom obu drużyn brakuje jednak bądź celności bądź zdecydowania. Ostatecznie impas przerywa niezawodny Adam Pucek. Obrońca Polonii pewnie nabiega na bitą z rzutu rożnego piłkę i silnym strzałem głową w 34. minucie daje nam prowadzenie! To już drugi gol z rzędu naszego zawodnika! Minutę później jest już jednak 2-0! Tym razem, po krótkim rozegraniu, piłkę w pole karne dostaje Matusz Cieżak i oddaje sytuacyjny strzał, który szczęśliwie rykoszetuje i wpada do siatki. Mati znów pokazuje, że - tak jak w okresie przygotowawczym - ma nosa do bramek. Łapiemy wiatr w żagle i chwilę później podanie w uliczkę dostaje Chernoschvets, jednak w dobrej okazji myli się pod bramką rywala. Niestety tak skupiamy się na strzeleniu trzeciej bramki, że zapominamy o tym by sami jej nie stracić. W kontrze po rzucie rożnym napastnik Lubiąża dostaje piłkę na wolne pole, wykorzystuje niezdecydowanie obrońcy i w 42’ precyzyjnym strzałem strzela bramkę kontaktową. 2-1. Odra do końca stara się doprowadzić do wyrównania, sędzia jednak kończy pierwszą połowę, po której zasłużenie prowadzimy.

Wychodząc na drugie 45 minut spodziewaliśmy się, że goście będą próbowali wyrównać, stąd nastawieni byliśmy na rozsądną grę i utrzymywanie się przy piłce. I trzeba uczciwie powiedzieć, że żadnego z tych elementów nie udało się nam zaprezentować. Gra była szarpana, a gdy wychodziliśmy z kontrami, znów brakowało zdecydowania lub celności. Mimo to, poza jedną dogodną sytuacją – w której po zamieszaniu w polu karnym zawodnik gości przenosi piłkę nad poprzeczką – Odra nie stwarza realnego zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Śliwę. Liczne dośrodkowania padały bądź to łupem obrońców, bądź bramkarza Bielan. Obraz gry powinien zmienić się szczególnie w 59. minucie – gdy pomocnik Lubiąża za agresywny wślizg w środku pola dostaje drugą żółtą kartkę i zaczynamy grać w przewadze jednego zawodnika – ale skutkuje to tym, że gramy tylko bardziej chaotycznie. I choć sytuacji stwarzamy sobie zdecydowanie więcej, to nasza skuteczność jest dramatyczna. Raz z kilku metrów myli się Artem, klika razy nie potrafimy sytuacji 3 na 3 czy 3 na 2 skończyć choćby strzałem. Odra natomiast konsekwentnie nęka nas ze stałych fragmentów lub wrzutek. Ostatecznie, mimo dużych nerwów, wytrzymujemy w obronie do końca spotkania, relatywnie nie dopuszczając rywala do oddania groźnego strzału. W 92. minucie bezpośrednią czerwoną kartkę dostaje kolejny zawodnik gości – tym razem za faul na wychodzącym teoretycznie sam na sam Obudzińskim. Tuż przed końcowym gwizdkiem piłki znajdującej się na 6 metrze nie wykorzystuje jeszcze Ośka i zaraz po tej sytuacji sędzia kończy mecz.

Choć niesmak po drugiej połowie pozostaje, to po tym meczu cieszą jednak przede wszystkim kolejne ważne trzy punkty zdobyte z silnym przeciwnikiem. Mimo, iż przed startem ligi wiedzieliśmy, że dysponujemy świetną drużyną, to komplet zwycięstw napawa radością i pokazują nasz rzeczywisty potencjał, którego mimo wszystko wciąż zdajemy się w pełni nie wykorzystywać. Mimo świetnych fragmentów gry wciąż brakuje nam chłodnej głowy i mądrości boiskowej. Choć mecz z Lubiążem dał nam odpowiedź na część pytań, to w nadchodzącym spotkaniu z Muchoborem Wrocław, który podejmiemy w niedzielę o 11.00 na boisku w Ślęzie, znów będziemy musieli coś udowodnić. Do tej pory Muchobór zaliczył dwie wysokie przegrane z zespołami aspirującymi do awansu – pytanie czy nam też ta sztuka się uda i jak wysoko możemy mierzyć. Na razie wydaje się jednak, że Polonia znajduję się na bardzo dobrej drodze.