Habemus papam!

Gdy wygrywasz 3 mecze z dotychczasowych 19, a przed meczem czujesz się faworytem, to wiedz, że coś się dzieje! Kibice, którzy zgromadzili się w Wielką Sobotę o 11.00 na Estadio Bielany, byli świadkiem naprawdę wiekopomnych wydarzeń!

Skoro już tydzień temu przedstawiłem nowych zawodników Polonii, to w sobotę przyszedł czas na kolejny etap przebudowy drugiego zespołu. Nowe wdzianka. Spotkanie projektantów, rozważało wiele krojów, faktur i materiałów. Brycki przetworzył słój życiodajnych ogórków, by stworzyć specjalną nić, z której uszyjemy nasze stroje. Proszowski przedstawił specjalny złoty barwnik pozyskiwany z pszenicy, z której wytwarzają lokalny browar Piast. Z kolei Rozwad podprowadził niczego nieświadomemu Dumie odrobinę tłuszczyku, by stworzyć spoiwo, z którego uformuje się nadruki. Tak przygotowana struktura, z kantorku w Bielanach – DHLem prowadzonym przez króla Osię – pod osłoną nocy, w godzinę, kiedy Wroński wraca z imprez, przewieziona została do sklepu trenera Obudzińskiego. Tam ekipa StrefyFutbolu wyczarowała nam nowy oufit, który miał być odporny na umiejętności piłkarskie, złocisty niczym browar i wielki na tyle by pomieścił nasze ulane bebzole. O genialności tego projektu niech świadczy fakt, że dyszka została nadrukowana na XL’ce. I wszystko byłby pięknie, gdyby nie to, że goście przyjechali na żółto i cały misterny plan poszedł w pizdu. Dobrze, że w kantorku zostały niewyprane niebieskie stroje po zeszłotygodniowym meczu. Mówiąc szczerze nawet specjalnie nie śmierdziały, bo chłopaki raczej się wtedy nie przemęczali.

Jednak biją dzwony wzywające do święcenia jajek i mecz Polonii II Bielany się zaczyna. A Ślęza Księginice ma w składzie naprawdę wielką gwiazdę. Skrzydłowy o ksywie „Ślepy”, któremu zawsze jak ma piłkę to trener krzyczy co ma robić, u nas za samą ksywę miałby na pewno dożywotni wjazd do pierwszego składu. Obserwując pierwsze minuty meczu ławka rywala stwierdziła nawet że „nie mają zielonego pojęcia o piłce, jak strzelą nam gola to będą jaja”. Niestety nie przewidzieli jaki przerób w święceniu jaj jest ten dzień na Bielanach. I nie przewidzieli, że powoli na trybunach Estadio Bielany formuje się konklawe. Na początku niewinnie na mecz wpadł jeden zawodnik pierwszej drużyny. Po chwili przykuśtykał drugi. Za chwilę z MacZestawem przyszedł trzeci. I tak po kolei trybuny zapełniały się Panami Piłkarzami, którzy uciekali przed obowiązkami świątecznymi do których zaganiały ich małżonki. Kochanym Paniom pragniemy w tym miejscu przypomnieć, że na święta zjeżdża się rodzina a nie Sanepid. Król Osia za to szukając formy postanawia zagrać sobie meczyk w ulubionej B-klasie. I tak pierwsza połowa kiszka, druga też Lipton, a dostajemy nawet gola i od 70 minuty przegrywamy 0-1. Kontemplując swoją formę zerka na trybuny, uruchamia pozostałości szarych komórek i… przelicza, że zebrało się kworum! Jest cała śmietanka pierwszej drużyny. To jego czas! Przypominają mu się te chwile z zeszłej rundy, gdy napierdzielił w ośmiu meczach 15 goli. Czuje ten przypływ energii. Jednak to już nie korona ciąży mu na głowie. To nie berło trzyma w rękach. To nie królewskie szaty ma na ramionach. Kościelne dzwony zaczynają bić, głosząc wesołą nowinę. Świąteczna atmosfera unosi się w powietrzu. Ze zraszaczy zaczyna lać się wino. Habemus papam! Duma widząc co się święci puszcza z grilla biały dym. Cardinale Osia! 75 minuta, Rozwad pędzi lewym skrzydłem, wycofuje do Osi, a ten plasowanym strzałem wyrównuje. 91 minuta, piłka znów ląduje pod nogami Osi. Ten nawija jednego zawodnika, drugi potyka się i klęka, bramkarz rażony słońcem stoi jak słup soli, a Osia dostojnie podaje piłkę do bramki. 2-1. Tłumy wiwatują! Habemus papam! Osia powrócił w Wielkim Stylu!

Cardinale Dudek

Oskar czuje, że coś się święci

a + b > 200

a + b + c > 300

Żeby nie było, że wszystko to zasługa Osi