Goleada z Ciechowem!

Po świetnym meczu, pewnie wygrywamy 0-8 z 13. w tabeli Ciechowem. W poprzedniej rundzie, mimo naszej wygranej 4-1 w Ślęzie, rywal postawił ciężkie warunki, stąd mimo niskiej pozycji w tabeli LKSu nie spodziewaliśmy się łatwego meczu. Tym razem jednak obyło się bez nerwów.

Od początku meczu widać było, kto jest faworytem spotkania. Już na początku groźnie strzela Karasek oraz Korytek, a już w 12 minucie otwieramy wynik spotkania. Z rzutu rożnego dośrodkowuje „Koro”, a w polu karnym walkę o pozycję wygrywa Pięta i strzela bramkę głową. Trzy minuty później jest już 2-0. Znów rzut rożny, znów wygrana walka o pozycję, tym razem jednak piłka odbija się od gracza gospodarzy i spada pod nogi Puckowi, który podwyższa prowadzenie. Dodatkowo kontuzji nabawia się bramkarz Ciechowa i zastępuje go zawodnik z pola, który... ratuje zespół przed stratą kolejnych goli do przerwy. Raz świetni broni strzał Artema, a raz wytrąca z rytmu Cieżaka wychodzącego sam na sam po fenomenalnej piłce od Pięty. Szwankuje też nasza skuteczność i choć strzelamy, to niecelnie. Ciechowi udaje się odpowiedzieć tylko raz, gdy po kontrze i indywidulanej akcji skrzydłowego LKSu dobrze broni Wieczorek.

Druga połowa zaczyna się tak ja pierwsza. Od dwóch szybkich goli. Wpierw wysoki odbiór piłki wykorzystuje Serwa, który najlepiej odnajduje się w zamieszaniu pod polu karnym, dostaje piłkę na 16 metrze i strzela gola obok bezradnego bramkarza. W 50 minucie jest już 4-0. Cieżak wypuszcza Rafała oko w oko z bramkarzem i znów nasz napastnik się nie myli, efektownym lobem podwyższając prowadzenie. Po tej bramce już definitywnie siły opuszczają gospodarzy, trener Obudziński wykorzystuje komplet zmian i rozpoczyna się polowanie na kolejne gole. W 65. minucie ofensywnie skrzydłem podłącza się Ostrowski i mocnym dośrodkowaniem po ziemi wykłada piłkę Cieżakowi, który nie myli się z najbliższej odległości. Dziesięć minut później dośrodkowanie z drugiej strony boiska – tym razem w roli głównej Szałaj, który wykłada piłkę Puckowi. 6-0. Nasz środkowy obrońca ma nawet szanse na hat-trika, jednak kilka minut później jego finezyjny strzał piętką mija słupek bramki Ciechowa. Ostatnie dwa gole padają w ostatnich minutach meczu. Wpierw ze skrzydła do środka ścina Szałaj i precyzyjnym strzałem tuż  zza szesnastki lewą nogą umieszcza piłkę w siatce, a następnie Boiko, w podobnej akcji, tylko z drugiej strony boiska, ustala wynika na 8-0.

Tym samym zasłużenie wygrywamy aż 8 bramkami. Po męczącej przeprawie z Muchoborem w zeszłym tygodniu potrzebowaliśmy takiego zwycięstwa. Tym bardziej że wreszcie gra kleiła się przez całe 90 minut, pewnie zagraliśmy w obronie i nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na stworzenie zbyt wielu sytuacji. Za tydzień wreszcie wracamy na Bielany, by w Ślęzie podjąć Kometę Krzelów. Liczymy na podtrzymanie dyspozycji z minionego meczu!