Festiwal nieskuteczności nie dla Polonii

W przedostatnim meczu rundy ulegamy w Kątach Wrocławskich Ambrozji Bogdaszowice. Choć obie drużyny przed sezonem miały większe ambicje, drużyna z Bogdaszowic, kończąc zeszły sezon na drugim miejscu, przed meczem z Polonią znajdowała się na piątym miejscu w tabeli A-klasy, zaliczając kilka niespodziewanych strat punktów – głównie w meczach u siebie. Biorąc jednak pod uwagę, iż my zdobyliśmy do tej pory zaledwie 13 punktów w 10 meczach, to zespół gospodarzy był faworytem niedzielnego meczu.

Pierwsza połowa tradycyjnie zaczęła się już na 0-0. My graliśmy cofnięci, szukając nieudolnie piłek za plecy obrońców z Bogdaszowic, a Ambrozja, która dosyć umiejętnie operowała piłką w środku pola, nie umiała jednocześnie ostatecznie przebić się przez naszą defensywę. Tak naprawdę, pierwsza groźna sytuacja ze strony Ambrozji, około 30 minuty, kończy się bramką, gdy po wątpliwym faulu na skraju pola karnego, do piłki podchodzi zawodnik Ambrozji i mocnym strzałem z 18 metra nie daje szans Wieczorkowi. Z czasem widać jednak, że to gospodarze tworzą coraz większe zagrożenie. Drużyna z Bogdaszowic zaczyna wygrywać pojedynki na skrzydłach i coraz częściej próbuje dośrodkowywać, jednak do przerwy nasi obrońcy radzą sobie z tym zagrożeniem.

Druga połowa, po budującej rozmowie w szatni, zaczyna się niestety zdecydowanie pod dyktando Ambrozji. Zawodnicy gospodarzy przez pierwsze kilkanaście minut bombardują bramkę strzeżoną przez Wieczorka, który kilkakrotnie ratuje nas przed stratą kolejnego gola. Dopiero zmiany w 60 i 65 minucie i przejście na system z czwórką obrońców, odmieniają obraz meczu, który zaczyna się toczyć cios za cios, akcję za akcję. Na początku sam na sam wychodzi Wroński, jednak bramkarz umiejętnie skraca kąt i strzał odbija się od jego tułowia. Chwilę później dobrą piłkę dostaje Cieżak, jednak złe przyjęcie uniemożliwia mu ostatecznie wykończenie akcji. Z dobrej strony pokazuje się też Karczewski, który przejmując piłkę od obrońcy, też nie umie ostatecznie zamienić akcji na bramkę. Także dobitka Cieżaka zmierza znacząco ponad poprzeczką. Ambrozja nie pozostaje dłużna i też stwarza sobie groźne sytuacje. Dwa razy zawodnicy rywala znajduje się na minimalnym spalonym, raz Wieczorek broni sam na sam, a raz obijają słupek, nie wspominając o kilku innych groźnych sytuacjach, w których ratuje nas albo nieskuteczność graczy z Bogdaszowic albo świetna postawa Jakuba na bramce. Ostatecznie jednak około 85 minuty gospodarze strzelają po kontrze na 2-0 i ten gol niweczy nasze nadzieje na korzystny wynik. W doliczonym czasie sam na sam po indywidulanej akcji znów staje Karczewski i próbując mijać bramkarza, czuje rękę goalkeeper’a na swojej nodze, przez co przewraca w się polu karnym. Ostatecznie jednak, mimo protestów, gwizdek sędziego milczy i niedzielny mecz kończy się wynikiem 2-0.

W ten sposób, zasłużenie, ulegamy Ambrozji. Na przekroju całego meczu, jak już zdążyliśmy się w tym sezonie przyzwyczaić, brakowało nam akcji ofensywnych i strzałów, i dopiero pod koniec meczu zaczęliśmy stwarzać zagrożenie. Bogdaszowice próbowały za to grać piłką i choć nie zawsze im to wychodziło, to robiły lepsze wrażenie z boku boiska. Końcowe minuty to natomiast piłkarska loteria, kto wreszcie wygra walkę z nierówną murawą i skończy którąś z akcji i niestety to gospodarze wyszli z niej zwycięsko. Na pewno cieszy walka jaką podjęliśmy, jednak trzeba się zastanowić czemu mimo wzmocnienia drużyny, gramy gorzej niż rok temu, co widać między innymi w meczach z Osiekiem czy Ambrozją, rywalami, z którymi mierzyliśmy się rok temu i z którymi potrafiliśmy wygrywać. Dużym pozytywem jest też powrót Damiana i Pięty, na ostatni mecz sezonu trener wreszcie będzie miał aż nadmiar zawodników ofensywnych. Dzisiaj niestety czegoś zabrakło, może szczęścia, może umiejętności a może treningu i zgrania. A może wszystkiego po trochu.

Ambrozja Bogdaszowice 2-0 (1-0) Polonia Bielany Wrocławskie

skład Polonii: Wieczorek – Kur, Duma, Dudek – Szałaj (82’), Mańturz (80’), Huzarewicz (60’), Dróżdż (65’), Misiak – Wroński, Cieżak

rezerwowi: Pięta (60’), Karczewski (65’), Józak (80’), Żmijowski (82’), Łukomski

bramki dla Polonii: -