Bez punktów na otwarcie rundy

Po fenomenalnej rundzie jesiennej, którą skończyliśmy z 4. punktami przewagi nad wiceliderem ze Smolca, nadeszła zima i kolejna fala pandemii, która o kilka tygodni przesunęła początek rundy wiosennej. Rundy, w której mieliśmy ambicje powtórzenia osiągnieć sprzed poprzedniego półrocza. Tym bardziej biorąc pod uwagę liczne wzmocnienia, o których pisaliśmy w poprzednim tygodniu. Nasz przeciwnik – Pogoń Miękinia – zajmująca obecnie pewne 5. miejsce w tabeli, niestety w okienku transferowym również nie próżnowała. Drużynę rywala objął nowy trener wraz z nowym napastnikiem z Boru Oborniki Śląskie, stąd wiedzieliśmy, że należy spodziewać się bardzo trudnego pojedynku.

I rzeczywiście już od początku meczu można było zobaczyć, że Miękinia bardzo dobrze przygotowała się do spotkania. Mamy problemy z wyprowadzeniem piłki i przystosowaniem się naturalnej murawy co skutkuje brakiem klarownych sytuacji. Gospodarze natomiast czekają na swoje szanse i groźnie kontratakują. Pierwszy gol dla Pogoni pada po koszmarnym błędzie w wyprowadzeniu piłki Polonii, co dodatkowo powoduje niepewność w rozegraniu. Po podaniu od obrońcy, pomocnik Polonii nieszczęśliwie podaje piłkę na sytuację sam na sam do napastnika rywala, który skrzętnie wykorzystuje szansę. 1-0. Gra toczy się dalej, ale nam brakuje rytmu. Udaje wywalczyć się kilka stałych fragmentów, z których nie tworzymy jednak większego zagrożenia. Jedną dobrą piłkę na wolne pole dostaje Pięta, jednak z ostrego kąta strzela mocno niecelnie. Gospodarze natomiast umiejętnie wykorzystują swojego nowego napastnika, raz po raz groźnie kontratakując. Dominują także w środku polu – szczególnie w powietrzu. Nadzieję na dobry wynik przed przerwą daje jednak Radosław Karasek. W 44’ po minięciu jednego rywala, z około 20. metra odpala rakietę ziemia-powietrze i wyrównuje wynik spotkania.

Prawdziwe rozczarowanie nadchodzi jednak w drugiej połowie. Po przerwie zamiast dążyć do strzelenia kolejnych goli, kontynuujemy bezproduktywną grę długą piłką. To gospodarze są bliżej bramki. Ostatecznie swojego dopinają w 58. minucie po bezpośrednim rzucie wolnym. Gol powoduje, że obraz gry delikatnie się zmienia – Pogoń bardziej cofa się do defensywy – jednak nie pomaga nam to w kreowaniu sytuacji. Swoje szanse mamy jedynie po indywidualnych akcjach. Raz groźnie strzela Machnik, a raz Karasek jeszcze raz przeprowadza indywidualną akcję zakończoną potężnym strzałem z dystansu. Tym razem jednak piłka odbija się od dwóch słupków i wypada z bramki. Nie walczymy też wystarczająco w powietrzu po licznych stałych fragmentach i wszelkie dośrodkowania padają łupem zawodników Miękini. Obraz gry zmienia dopiero wejście Karczewskiego, któremu w końcowych minutach spotkania udaje się wywalczyć rzut karny. Niestety strzał Pięty z jedenastu metrów jest niecelny i nie udaje się wywieźć z Miękini nawet jednego punktu.

Tym samym już w pierwszej kolejce nowej rundy musimy przyjąć lekcję pokory. W sparingach okresu przygotowawczego cały czas graliśmy piłką, a w meczu o stawkę zdecydowaliśmy się głównie na długie – i co gorsza niecelne – zagrania. Nikt co prawda nie ma wątpliwości, że z czasem będzie tylko lepiej, jeszcze brakuje rytmu i trochę zgrania, jednak margines błędu został już w większości wykorzystany. W tym roku majówka to dwa mecze, w tym jeden z bardzo silnym Lubiążem – jeśli chcemy myśleć o zachowaniu fotela lidera nie możemy już pozwolić sobie na straty punktów. Pracujemy dalej!