9 goli z Krzelowem!

Po goleadzie z Ciechowem okraszonej naprawdę dobrą grą, przed meczem z piętnastą w tabeli Kometą Krzelów nasze apetyty na powtórzenie wyniku były wysokie. Tym bardziej że po ponad pół roku przerwy wracaliśmy wreszcie na domowe boisko w Ślęzie po przedłużającej się renowacji płyty. Należało przy tym jednak pamiętać, że w poprzedniej rundzie Kometa sprawiła nam na wyjeździe dużo problemów, a zwycięstwo udało nam się wyrwać w ostatnich minutach spotkania. Mimo to zdobycie 3 punktów, bo dobrej grze to był nasz obowiązek.

I rzeczywiście od początku spotkania narzucamy Krzelowowi nasze warunki gry. Prowadzić powinniśmy już praktycznie od drugiej minuty, gdy stratę w środku pola gości wykorzystuje Karasek wypuszczając sam na sam Cieżaka. Mateusz biegnąć spod linii środkowej może zapytać bramkarza w który róg ma strzelać, jednak ostatecznie pudłuje. Nie zraża nas to do kolejnych ataków. Pewnie i płynnie gramy piłką. Dwójkowa akcja Karaska z Piętą kończy się bramką tego drugiego, jednak sędzia liniowy podnosi chorągiewkę sygnalizując pozycję spaloną. Ostatecznie na prowadzenie wychodzimy 18. minucie. Karasek atakując skrzydłem dwójkowo rozgrywa z Korytkiem i pewnie wykańcza bliźniaczą akcję do tej z Piętą. 1-0. Dwie minuty później jest już 2-0. Bramkarz Komety przerywając kontrę Polonii zapuszcza się poza swoje pole karne wybijając piłkę. Futbolówka ostatecznie trafia do Karaska stojącego przy linii środkowej, a ten wykorzystuje nieobecność bramkarza w bramce i potężnym strzałem, który odbija się jeszcze od poprzeczki, strzela piękną bramkę z około 40 metrów. Naciskamy dalej i bramka na 3-0 poda w 36. minucie po rzucie rożnym. Walkę o pozycję wygrywa Jankowski i po dośrodkowaniu Pięty strzela ładną bramkę głową. Minutę później jest już 4-0. Tym razem nieumiejętność wybicia piłki gości wykorzystuje Cieżak, który odbiera piłkę w polu karnym Krzelowa i pewnie uderza po krótkim słupku.

Na drugą połową trener Obudziński wpuszcza od razu wszystkich sześciu rezerwowych i zaczyna się polowanie na kolejne gole. Dobre sytuacje ma Chernoschvets, ale to Szałaj w 56. minucie otrzymuje od Pięty piłkę na wolne pole i w dogodnej sytuacji strzela piątą bramkę Polonii. Dwie minuty później Pucek obsługuje Piętę, który w sytuacji sam na sam mija bramkarza i podwyższa prowadzenie. Minutę później jest już 7-0 i autorem gola jest nie kto inny jak Jacek Huzarewicz. Huzar zbiera drugą piłkę przed polem karnym i strzela z dystansu, a futbolówka po delikatnym rykoszecie wpada do bramki. Jaca rozegrał w tym sezonie prawie tysiąc minut dla Polonii i wreszcie strzela swojego pierwszego gola w sezonie, toteż radość drużyny z bramki była więcej niż zauważalna. Mimo tak historycznego wydarzenia nasi zawodnicy nie zamierzają przestać strzelać, bo w 61. minucie podwyższamy na 8-0. Strzał z dystansu, bramkarz Komety pluje piłkę przed siebie i Kaczmarek nie problemu z wykończeniem. Po ósmej bramce przestajemy tak naciskać. Mamy swoje szanse, jednak zawodzi też skuteczność. Ostatecznie w 77. minucie ostatnią bramkę w meczu strzela Pięta. Kuba dostaje podanie na skrzydło od Kaczmarka, wyprzedza obrońcę i pewnie umieszcza piłkę w siatce strzałem po ziemi po długim słupku.

Ostatecznie zasłużenie wygrywamy 9-0, cieszy jednak przede wszystkim ładna, kombinacyjna gra od początku do końca, pewność w obronie i szybkie rozstrzygnięcie spotkania na naszą korzyść. Ostatecznie to jak dużo w takim meczu wpadnie bramek to rzecz wtórna, pracujemy jednak, żeby podnosić jakość samej gry i wydaje się, że praca ta przynosi efekty. Teraz musimy tylko kontynuować nasze wysiłki, by obecna forma tylko rosła do końca sezonu. Najważniejsze spotkania wciąż przed nami.