5 kolejek - 15 punktów!

W sobotnie popołudnie podejmowaliśmy w Ślęzie zajmujący 7. miejsce w tabeli LKS Ciechów. Goście do tej pory odnieśli dwie porażki oraz dwa zwycięstwa, w tym jedno imponujące 2-8 ze Spartą Miłcz, toteż choć każdy oczekiwał wygranej, nikt nie spodziewał się łatwego meczu.

Od początku spotkania widać było jednak, że to Polonia jest zespołem lepszym, który zdominował środek pola i starał się mądrze rozgrywać kolejne akcje. Mimo to, to goście stają niespodziewanie przed pierwszą dobrą okazją. Piłkę podawaną przez bocznego obrońcę do bramkarza przejmuje napastnik Ciechowa i nieoczekiwanie znajduje się w sytuacji sam na sam. Decyduje się na minięcie strzeżącego bramki Śliwy, jednak wyrzucony do boku nie trafia do pustej bramki. Pierwsze ostrzeżenie dla zespołu, który szybko odpowiada kilkoma strzałami z dystansu i sytuacyjnym strzałem Kaczmarka w słupek. Goście konsekwentnie próbują powstrzymać nasze ataki, a zagrożenie tworzą głównie ze stałych fragmentów. Po jednym z rzutów wolnych z głębi pola bardzo blisko strzelenia bramki jest wbiegający na zgraną piłkę zawodnik gości. Ostrzeżenie nr 2. Chwilę później to Polonia wychodzi na prowadzenie. Mocną piłkę graną po ziemi na 16 metr przez Machnika dostaje Chernoshvets, przyjmuje ją w kierunku bramki mijając tym samym obrońcę i pewnie kończy akcję golem. 1-0. Dzięki bramce nasza gra zyskuje na płynności, wciąż brakuje jednak pewności przy ostatnim podaniu. Kilka razy skrzydłem zrywa się Cieżak, jednak dogrywane przez Matiego piłki nie trafiają do adresatów. Aktywność Mateusza zostaje jednak nagrodzona kilka minut później. Kowalczyk z pierwszej piłki zagrywa w uliczkę idealnie do wychodzącego do piłki Cieżaka, a ten spektakularnym lobem kończy akcję. 2-0. Kiedy wydaje się, że mecz jest już ustawiony, Ciechów po raz kolejny dochodzi do głosu. Tym razem we własnym polu karnym na zdecydowane wejście decyduje się jeden z obrońców Polonii, a zawodnik gości pada na murawę. Szczęśliwie gwizdek arbitra milczy. Ostrzeżenie nr 3. Do końca połowy kontrolujemy już przebieg spotkania.

Na drugą połowę wychodzimy z jasnym przekonaniem, że największe zagrożenie pod własną bramką stworzyć możemy sobie prawdopodobnie tylko my sami, a kontynuując dotychczasową grę tylko podwyższymy prowadzenie. Niestety kolejny moment dekoncentracji goście już wykorzystują. Po kontrze szybko wykonują aut i skrzydłowy LKSu znajdując się w sytuacji 2 na 1 celnie dośrodkowuje po ziemi z rogu szesnastki do zamykającego akcje napastnika. 2-1. Gol budzi nas do życia. Oddajemy kilka groźnych strzałów, w tym w sytuacji sam na sam myli się minimalnie Machnik. Aktywny jest też wpuszczony na boisko Pięta, jednak ostatecznie jego strzałom zza 16 brakuje mocy. Decydującą akcję w 70 minucie przeprowadza jednak znów Cieżak. Wpada w pole karne i wykorzystując wślizg obrońcy daje się sfaulować. Sędzia dyktuje karnego, do którego podchodzi Pięta i myląc bramkarza podwyższa wynik na 3-1. Wciąż naciskamy, a nasze wysiłki znajdują wyraz w doliczonym czasie gry. Po zespołowym rozegraniu piłki w środku pola Boiko wypuszcza sam na sam Piętę, który mija bramkarza i pewnie strzela bramkę.

Ostatecznie wygrywamy więc 4-1 i trzeba oddać drużynie, że na zwycięstwo zasłużyła. Choć kilka razy pokazaliśmy momenty dekoncentracji, to jednak w najważniejszych minutach meczu – po strzeleniu przez Ciechów bramki kontaktowej – nie poddaliśmy się nerwom, a wręcz przeciwnie, zaczęliśmy grać tylko lepiej. Wciąż musimy jednak pamiętać, że na każdy mecz musimy wychodzić z takim samym nastawieniem i pełną koncentracją. Tym bardziej, że do tej pory graliśmy głównie u siebie, teraz czas pokazać dotychczasową formę również na wyjeździe! 5 meczów, 5 zwycięstw – chapeu bas drużyno!

Po meczu miało natomiast miejsce piękne wydarzenie, bowiem zawodnicy wraz z rodzinami wspólnie zostali na pomeczowym grillu. Oprócz tradycyjnych mięs, część osób przyniosła także sałatki i pieczony chleb, a wszystko to przy piwie z kega dostarczonym przez Pizzerię Biesiadowo Wrocław. Na nowym obiekcie, przy pięknej pogodzie, z kompletem zwycięstw – ciężko o lepsze spędzenie sobotniego popołudnia!